Czyli - Moje Wielkie Greckie Wesele

Tłumaczenie odbiega trochę od oryginału ale takie właśnie wybrał dystrybutor. Ta prosta komedia w reżyserii Joela Zwicka odniosła duży sukces kasowy, choć nakręcona została niezgodnie z podstawowymi regułami Hollywood. Przy doborze obsady pominięto aktorów o znanych nazwiskach, zignorowano fakt, że fabuła, ekranowa para i romans mogą wydawać się mogą nieco staroświeckie. Scenariusz filmu powstał w oparciu o monodram Nii Vardalos, który autorka i aktorka zarazem prezentowała na scenach całego kraju. Nia Vardalos, która zagrała w filmie główną rolę,  jest kanadyjską Greczynką, wychowaną w Winnipeg. Sztuka jest w dużej mierze autobiograficzna - autorka poślubiła wbrew sprzeciwowi rodziny - aktora z, który Grekiem nie jest (choć aby uczestniczyć w tradycyjnej greckiej ceremonii zaślubin, przyjął chrzest w kościele grecko-katolickim). Sztukę zobaczyła Rita Wilson żona Toma Hanksa, sama Greczynka z pochodzenia. Zauroczona sztuką i jej autorką posłała na nią męża a on dostrzegł w monodramie materiał na film. Film - dla oszczędności nakręcony w Kanadzie - szybko przekroczył granicę 200 mln dolarów zysku, stając się jednym z najbardziej kasowych filmów sezonu. Zapraszam na przegląd strony poświęconej filmowi i oczywiście do kina! Interesujące byłyby wasze opinie, szczególnie te od osób posiadających greckie korzenie :-)

Zwiastun Lista płac Galeria Scenariusz  Opinie Linki

 

 

 

 

 


Scenopis 

powrót do menu


Trudno o prostszą fabułę. Pracująca w greckiej restauracji - "Tańczący Zorba" - prowadzonej przez swą rodzinę w Chicago. Toula zbliża się trzydziestki i jest starą panną - niestety. Po pierwsze dlatego, że niezbyt dba o siebie, po drugie zaś dlatego, że ojciec oczekuje, iż jej mężem będzie Grek. Bowiem - zdaniem ojca - powinnością każdej greckiej dziewczyny jest wyjść za Greka, rodzić greckie dzieci i obficie karmić je do końca swego życia greckim jedzeniem. Pan Portokalos (bo tak brzmi nazwisko rodowe rodziny) wychowuje swoje dzieci w duchu poszanowania dla greckiej tradycji, dbając o ich znajomość języka i kultury kraju przodków. Sam po amerykańsku dumny z dorobku swego życia (zasobny obszerny dom - przypominający Akropol!), w duchu jest greckim nacjonalistą, gotowym wskazać greckie korzenie każdego słowa, nawet tak odległego kulturowo i językowo jak "kimono". Toula pragnie wyrwać się w marazmu greckiej rzeczywistości i rozpoczyna kursy komputerowe w lokalnym colege'u. Po ich ukończeniu udaje się jej podjąć pracę w greckim biurze podróży będącym własnością jej ciotki. 

Przychodzi jednak dzień, kiedy Kopciuszek Toula spotyka swego księcia z bajki, choć on jeszcze o tym nie wie. Książę okazuje się nauczycielem szkoły średniej, podobnie jak ona buntującym się przeciw rodzinnej tradycji. Oczywiście, nie jest Grekiem, ale - o zgrozo! - jest wegetarianinem, co znacznie ogranicza jego zdolności docenienia greckiej kuchni. Ciąg dalszy opowieści to szukanie sposobu na przekonanie rodziny Touli do jej wybranka, a w istocie obserwowanie, jak niemal niezauważenie wzajemnie się przenikają poszczególne kultury amerykańskiego tygla. Do tego stopnia, że witając na weselu rodzinę pana młodego pan Portokalos, dumny ze swego nazwiska pochodzącego od pomarańczy, wywodzić będzie nazwisko Miller od greckiej nazwy jabłka - Milo - i uzna to nie tylko za dowód greckich korzeni zięcia, ale i ukrytego pokrewieństwa obu rodzin: wszyscy jesteśmy z owoców.I o to właśnie chodzi. Kiedy ogląda się "Moje wielkie greckie wesele" nie sposób uwolnić się od wrażenia, że akcja mogłaby równie dobrze rozgrywać się w środowisku amerykańskich Włochów, Hiszpanów, Żydów, Polaków. Tematem filmu, mimo całego autobiograficznego kontekstu, nie są bowiem losy jednostkowe, ale kwestia, przed którą stają wszystkie środowiska etniczne - i to bynajmniej nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w coraz bardziej integrującej się Europie. Jak ocalić swą tożsamość narodową, pozostając jednocześnie częścią większej społeczności i nie ograniczając niezbywalnych praw jednostek do poszukiwania własnego szczęścia i indywidualnego rozwoju? Pytanie wielkie, być może jedno z największych, przed jakimi stajemy na progu XXI wieku. Ale tak naprawdę tym, co zjednuje sympatyków filmowi jest świeży, życzliwy dla wszystkich humor, z jakim Nia Vardalos opowiada swoją historię.


 

 

 

 

 

 

 

 

  Lista płac czyli kto jest kim w filmie

powrót do menu

produkcja: USA
czas trwania: 96 min
premiera w USA:   19.04.2001
premiera w Polsce: 7.02.2002
data produkcji: 2001
dozwolony od lat: 12
reżyseria: Joel Zwick
scenariusz: Nia Vardalos
zdjęcia: Jeff Jur
muzyka: Xandy Janko
scenografia: Gregory P. Keen
dystrybutor: Monolith
Występują :
Nia Vardalos - Toula
John Corbett - Ian Miller
Michael Constantine - Gus Potokalos -ojciec Toulii
Laine Kazan - Maria Portokalos - matka Toulii
Loius Mandylor - Nick - brat Toulii
Andrea Martin - Voula - ciotka Toulii
Gia Cariides - Nikki - kuzynka Touli
Joey Fatone - Angelo - mąż Nikki
Ian Gomez - Mick - kolega Iana

 


 

 

 

 

 

 

  Linki

powrót do menu

1. Oficjalna Strona filmu

2. Strona Johna Corbetta

3. Klub Filmowy - Polska Strona poświęcona filmowi




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opinie

powrót do menu

Opinia zapożyczona ze strony www.kafeteria.pl

....Ku przestrodze widzów gotowych zbyt dosłownie odczytać ukazaną w filmie rzeczywistość, powiem tylko, że moi greccy przyjaciele wyszli z kina całkowicie zdegustowani "przesadzonym i śmiesznym" obrazem Greków z Wesela, z którym się zupełnie nie utożsamiają. Może Vardalos nie jest wystarczająco grecka, a może moim przyjaciołom zabrakło dystansu. Ten film ma jedną wspaniałą cechę: nie jest pretensjonalny, nic nie próbuje udowodnić i niczego obalać. Życzę miłego oglądania...

Napisz swoją opinię